06 kwietnia 2025
Dom bez klamek. Pomoc humanitarna Ukraina

4 kwietnia 2025r. odbył się kolejny nasz wyjazd z pomocą humanitarną na Ukrainę.
Dzięki wielkiemu sercu Darka Dariusz Wieczoreki w towarzystwie Olenki Tarovyk Olena i Ilona Wal pojechaliśmy do rodzin, które wcześniej „prezentowaliśmy” Wam.
W ramach projektu Step by Step in Kraków i naszej fundacji, w porozumieniu z lokalnymi władzami i przedstawicielami (Cudowna Pani Nadia), wszystko wcześniej dograne, ustalone, jedziemy.
Długo zbierałam myśli, aby nadać temu jakiś „tytuł” … i wiem …
DOM BEZ KLAMEK
Odwiedziliśmy 4 rodziny i szkołę. Samotną Matkę z 6-tką dzieci, której partner zaginął na wojnie, samotną Matkę z 7-ką dzieci, której mąż jest w wojsku i są uchodźcami wewnętrznymi, wynajmują 2 pokoje w domu wolnostojącym, starsze małżeństwo, a raczej kobietę opiekującą się swoim leżącym mężem, którzy są uchodźcami wynajmują pokój z kuchnią w domu wolnostojącym oraz rodzinę z dwójką dzieci, syn z głębokim autyzmem i leżącą, bez kontaktu matką, którzy również są uchodźcami wewnętrznymi, wynajmują dwa pokoje z aneksem kuchennym w domu wolnostojącym.
Dom bez klamek …
Ogromne wrażenie zrobił na mnie dom, w którym mieszka gromadka osób, a w żadnych drzwiach nie było klamki … nawet w głównych – wejściowych … pierwsza moja myśl była „ale jak to jest możliwe” … jadąc po dziurawych drogach zastanawiałam się, dlaczego ktoś o to nie zadba? Przecież mieszkają tam dzieci …
Po blisko 24 godzinach podróży, odwiedzin, rozmów, spotkań zrozumiałam, że są sytuację, w których żadna z „klamek” nie zamknie rzeczywistości, z którą trzeba się zmierzyć. W nowych miejscach - „nie u siebie”, w trudnych warunkach - po kilkoro osób w jednym pokoju, z ograniczonymi możliwościami – choroby, brak pracy, lęk, bez swoich „ulubionych” rzeczy, ciuchów, przyzwyczajeń … daleko od bliskich ...
Co mogło by być tą „klamką”, która pozwoli poczuć się bezpiecznie.
A z drugiej strony …
Radość na widok najprostszych artykułów żywnościowych, higienicznych. Uśmiechnięte oczy dzieci na widok … makaronu. Wzruszone oczy dorosłych na widok … kartonów z pomocą. Łamiący się głos podczas rozmów, gdy poproszeni zostali o powiedzenie czego najbardziej potrzebują.
Czy jedna wizyta coś da?
Czy jednorazowa pomoc – będzie realną pomocą?
Dlaczego akurat te rodziny?
Dlaczego taka forma pomocy?
Czy warto nadal pomagać?
Dlaczego na Ukrainie a nie w Polsce?
Ryzykować i jechać do kraju gdzie toczy się wojna?
Ile tej pomocy będzie potrzeba?
… myślę, że każdy z nas ma swoje odpowiedzi na każde z tych pytań …
Przekonana jestem (Ilona Wal), że każdy z nas w odpowiednim czasie realizuje zadania dane – powierzone mu na TEN właśnie czas.
Pomagamy, bo chcemy i mamy otwarte serca.
DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM, dzięki którym ten wyjazd doszedł do skutku. Darczyńcom, ofiarodawcom, wolontariuszom oraz naszym rodzinom.
Może te proste gesty – odwiedziny, rozmowa, dary, kiedyś wpłyną na to, że w każdej z tych rodzin będzie czas na zamontowanie „klamki” i poczucie bezpieczeństwa.
Pełna relacja na naszym FB


